czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 2

'' To ugryzienie się zagoiło''
Po chwili wszyscy usłyszeli krzyk na górze. Gdy weszliśmy do pokoju to było tam ciało dziewczyny miała na szyi ugryzienie.
 Olivia zadzwoniła po pogotowie. Potem za Scottem pojechaliśmy do szpitala, ale Stilles nie pozwolił mi wejść do pokoju tam gdzie leży Laura.
- Po co przyjechałeś z Lori?! Chyba nie chcesz żeby jej coś się stało?- powiedział Stilles 
- No pewnie, że nie chcę, ale ona nalegała. I nie pozwolę wejść jej tutaj. A najgorsze jest to, że rana u niej się nie zagoiła.- odpowiedział przerażony Scott.
- Czyli to oznacza, że...- za jąkany Stilles nie mógł dokończyć zdania.
- Tak, owszem ona jest wilkołakiem.
 W tym samym czasie: 
- Co tam się dzieje proszę Panią? Dlaczego nie mogę tam wejść? - wkurzona Lori pyta się Doktor Cool.
- Bo...- zestresowana Doktor nie wiedziała co powiedzieć.
- Nie wie Pani co powiedzieć? Ale Scott i Stilles mogli tam wejść!- odpowiedziała zdenerwowano. 
 Następnie chłopacy czekają, aż Laura się obudzi. Jak rozmawiali to usłyszeli mocne bicie serca, to było serce Laury
- Hej, Laura słyszysz mnie?- zapytał Scott 
- Czuje się dziwnie- odpowiedziała radośnie. I czuje piękny zapach.
- Jaki? - Zapytał Stilles 
- Twojej krwi- odpowiedziała i rzuciła się na szyje Stillesa.
Lecz jej się nie udało, ponieważ Scott ją powstrzymał, a także ona się uspokoiła.W tym samym czasie w chodzi Lori w brew Pani Doktor.
 Z prędkością światła Laura uciekła, a Lori nie wiedziała o co chodzi.
- Stilles, zabierz stąd Lori, a ja pójdę poszukać Laury. Bo nie wiadomo co może się stać.- odpowiedział Scott tak szybko, że Lori nie mogła nic powiedzieć
- Stilles się zgodził i złapał dziewczynę za rękę i pobiegł do samochodu. A w drodze Lori zaczęła krzyczeć :
- Co to co cholery było?! Dlaczego ona była taka szybka.
- Po prostu jest dobra w sporcie- odpowiedział Stilles 
- No co ty, ona taka szybka, przecież jej za bardzo nie widziałam, po co w ogóle Scott ją szuka?- zapytała zbulwersowana. 
- Nie wiem, może on jej chce coś oddać?- odpowiedział wyluzowano
- Mam tego dosyć i wysiadła z auta, ale nie po to, by wrócić do domu, tylko by wziąć swój samochód, aby śledzić Stillesa.
W tym samym czasie:
 Scott po trudnych poszukiwaniach Laury znalazł ją w lesie jak wysysała krew z szyi jakiegoś chłopaka.

wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 1

 To jest mój pierwszy dzień w szkole. Nikt mnie nie kojarzy, nikt mnie nie zna i nikt nie mówi :
Cześć, Lori.
 Okej, jestem gotowa może...O nie!
Stoję na środku klasy. Wszyscy się na mnie gapią, to okropne. Ale, gdy patrzałam na całą klasę to zainteresował mnie chłopak o ciemnych oczach i jasnych włosach.
 A, gdy Pani Piter powiedziała, że mam usiąść obok niego, bo nie było już innych miejsc, to pomyślałam, że zemdleję.
Jestem twarda i dam sobie radę!
Kiedy usiadłam, przypomniałam sobie, że nie wzięłam  piórnika, a on jakby czytał mi w myślach wyciągnął dłoń i dał mi długopis. Po lekcjach oddałam mu i podziękowałam.
 Ulżyło mi.
-Ej Scott! Czy tobie przypadkiem nie spodobała się ta nowa? - rozpoczął Stilles i oparł się z nogi na nogę.
-Aż tak to widać? - Scott był trochę zdziwiony.
-No stary! Co ja na ciebie patrzyłem to ty albo się do niej uśmiechałeś, albo wpatrywałeś się w nią. Jak ona ma na imię?
-Loren. Mówią na nią Lori. Piękne imię. - odpowiedział Scott.
-No to nieźle się wkopałeś -Stilles- uśmiechnął się.- Może podsłuchaj co one mówią? - Scott'owi spodobał sie ten pomysł. Nastawił ucho i słuchał.
- Może pójdziesz na mecz Footbolla?
-Scott rozpoznał głos Olivi.
-Nie wiem czy chcę.- głos Lori dla Scott'a był niczym kołyska.
-No chodź, będzie tam Scott - Olivia przekonywała Lori.
-No dobra...- zrezygnowana Lori, zgodziła się.
Scott skończył podsłuchiwać.
-Scott. Co ty na to by zwiać z meczu?
Przecież i tak nie gramy.
-Nie Stilles! Idziemy
-Ale...
-Bez gadania! Idziemy.
Podczas meczu nasz ukochany trener jak zwykle na wszystkich krzyczał. Jak zdążyłam to zauważyłam, że Scott siedzi na ławce. Na boisku grali brutalnie.
 Nagle jeden z zawodników drużyny przeciwnej mocno wbiegł w zawodnika naszej drużyny. Usłyszałam trzask łamanych kości. Jeszcze tylko usłyszałam ,,Scott''! Wchodzisz i gra została wznowiona.
Scott:
-Na trybunach siedzi Lori to moja szansa. Biegłem po całym boisku nikt mnie nie mógł dogonić. Byłem dla nich za szybki. Dostałem piłkę i byłem blisko lini. Gdy ją przekroczyłem to... W ostatniej minucie udało nam się wygrać!, ale ja byłem zapatrzony w Lori. Uśmiechała się i żywo rozmawiała z Olivią.
 Po szkole udałem się do pracy. Pracowałem u weterynarza. Siedziałem i się nudziłem, aż...pojawiła się dziewczyna cała w łzach i zaczęła mówić:
-Ja nie chciałam to był przypadek! On tak nagle wybiegł - Lori gadała jakby oszalała.
-Ej! Uspokój się! Kogo potraciłaś?
-No psa! On nie żyje! Zabiłam go!
-Spokojnie. Powoli...
-Przepraszam, zachowałam się jak wariatka. - Loren uśmiechała się smutno.
-Nie prawda! - Po prostu spanikowałaś - pocieszając się uśmiechnąłem.
-Dziękuje- odpowiedziała tylko i łza jej pociekła po policzku. Wyciągnąłem rękę i starłem ją. Jej policzek był mokry i miękki. Odprowadziłem ją do samochodu do samochodu i zapytałem się czy pójdzie ze mną na imprezę? Zgodziła się i wsiadła do auta. Patrzyłem jeszcze jak odjeżdża i wróciłem do pracy.
 Po paru godzinach:
Drogi Pamiętniku!
 wróciłam do domu i potrąciłam psa czuje się źle z tym. Ale cały czas o nim myślę, nie mogę przestać i to jak mnie pogłaskał po policzku to wspomnienie zostanie w moim sercu. Tak samo jak ślad jego ręki.
 Dzień imprezy:
Teraz czuje się inaczej, bo każdy mnie zna, a zwłaszcza: Olivia, Stilles i oczywiście Scott.
-Hej, Scott co tam u ciebie?- rozpoczął rozmowę Stilles.
-A dobrze, zgadnij kto zaprosił Lori na imprezę.- z uśmiechem zadał pytanie Stillesowi.
-Hym...Zack?- odpowiedział z nie pewnością.
-Nie! - odparł Scott.
-No to...Kolen?- odpowiedział znudzono.
-Nie! Ja!- odpowiedział wkurzony Scott.
-No coś ty.!?- odpowiedział Stilles.
 W tym samym czasie podeszła Olivia z Loren i wtedy Loren zapytała :
-To widzimy się dzisiaj na imprezie?- zapytała zadowolono.
-Jasne, przyjdę po ciebie o 19:00, okej?- odpowiedział skrępowano.
-A ty Stilles z kim idziesz?- zapytała Olivia

-Nie wiem, a chcesz ze mną iść?!- odpowiedział podekscytowany.


-Nie, no co ty! Ja idę z Zackiem!- odpowiedziała Olivia złośliwie.
2 godziny później: 5 minut do imprezy.
-Dobra Scott, jesteś odważny i dasz sobie radę!- powtarzała sobie w głowie, ale przeszkodziło mu otwierające się drzwi, a przed drzwiami stoi piękna dziewczyna to Loren. Wyglądała olśniewająco.
 Aż mi szczęka opadła. Gdy wsiadła ze mną do auta to w 2 minuty dotarliśmy na imprezę. Po wyjściu z samochodu Lori złapała mnie za rękę i weszliśmy do domu, a tam przywitałam się dziewczyna miała na imię Laura. Była wyluzowaną nastolatką i to ona zorganizowała tą imprezę. Wydawała mi się dziwna, a ja byłam zazdrosna bo cały czas patrzała na Scotta.
 Więc zaciągnęłam go do tańca. Zbliżyliśmy się do siebie, ale coś nie wypaliło.(...)